sobota, 2 marca 2013

 
         Rozdział 17 czyli "W czym mogę Ci pomóc"

"Nie są możliwe już happy end'y Wszystko jest jasne, pierdol to, biegnij"
Oczami (jakże pięknymi i dużymi i  i i i w ogóle przystojnymi -bo jestem przystojny ??) Łukasza

-Łukasz jestem -powiedziałem a ona a ona tylko mocno się do mnie przytuliła i powiedziała ciche "Stazja jestem".
-Czemu płaczesz ? W czym mogę Ci pomóc?
-Posiedzisz chwilę ze mną ?-zapytała
-Pewnie ,do usług -mówiąc to posłałem mój jakże zacny a zarazem potyrany uśmiech numer 234.
-Bo wiesz ...Zdechł mi chomik- mówiąc to znów zaczęła mi płakać w bluzę od dresu (która notabene już troszku śmierdziała ,bo kawałek już biegłem)
-To ja Ci kupię innego chomika
-Nie chce nowego ,ja chce mojego Ziomka-gdy to usłyszałem zacząłem się śmiać ,nie wiem czemu ,może dlatego że usłyszałem jak nazywał się chomik Stazji (dobrze mówię ,ale poczekajcie Stazja to od jakiego jest imienia ? Nie wiem może się jej zapytam ,ale tak głupio ... chociaż z drugiej strony lepsze to niż życie w nieświadomości) Kiedy usłyszała mój śmiech podniosła swój wzrok i popatrzyła na mnie ,nagle jej policzki lekko się zaróżowiły. Wyglądała tak pięknie ,lekko i bezbronnie (nie to ,że chciałbym jej coś teges no co wy).
-Przepraszam-powiedziała cichuteńko
-Ale za co ?
-No bo ty to jesteś ty. No dżijzasie jesteś moim siatkarskim guru a ja tak zniszczyłam ci bluzę i powiedziałam ci o Ziomusiu i w ogóle czuje się jak jakaś dziwne dziecko burzy i kałuży.
-Pieprzyć bluzę ,nie masz za co przepraszać. Miło mi to słyszeć ,że mogę być dla kogoś autorytetem ,ale bez przesady.
-Pójdziesz ze mną w jedno miejsce nie chce iść tam sama ,ale muszę to zrobić ,zawsze się bałam ale obiecałam to Ziomiemu.
-Pójdę ,ale zdążymy dochodzi już 22-zapytałem
-Taak powinniśmy zdążyć to nie daleko- szliśmy kawałek po chwili weszła w bramę z napisem FRYZJER ,zdziwiłem się ,ale ona prowadziła ,to twardo szedłem za nią. Weszliśmy do salonu był pusty a ona zapytała czy poczekam chwilkę , kiwnąłem potwierdzająco głową ,chwila zamieniła się w 45 minut ,ale wiedziałem ,że nie mogę jej zostawić ,czułem do tej dziewczyny jakąś dziwnie-dziwną więź czułem ,że możemy się zaprzyjaźnić. Nagle wyłoniła się z drugiej części pomieszczenia a mi uśmiech automatycznie wkradł się na buzie ,ale zastanawiacie się pewnie ,dlaczego bo zamiast pięknej i jak już mówiłem bezbronnej dziewczyny zobaczyłem rudą pewną siebie młodą kobietę. 
-I jak może być ?-zapytała
-Jesteś piękna- i znów to zrobiła ,znów się zarumieniła to była kurwa mać takie aaj
-Wiesz ,chyba możemy już wracać
-Okej ,odprowadzę cię-po chwili dotarliśmy pod jej blok okazało się ,że nie mieszkała aż tak daleko ode mnie . Jakieś 5 km wiec szybkim biegiem chwila nie wiem 20 minut ? Ale czy to jest ważne ? No raczej nie. Nie wiedziałem jak mam się z nią pożegnać,ale ona wiedziała doskonale ,ale to za chwilkę.
-Spotkamy się kiedyś jeszcze -zapytała
-Jasne ,nie wiem ,ale czuję że możemy się zaprzyjaźnić
-Cieszę się -po czym wygrzebała z torebki notesik i zapisała mi numer telefonu ,cmoknęła w policzek robiąc 23230 podskoki ,alee domyśliłem się i lekko ugiąłem kolana ,jest udało jej się. Po pożegnaniu wróciłem do domu a tam jak znowu syf  czyli chłopaki grają w grę



Oczami Alicji
Byłam w łazience i chyba miałam tego nie słyszeć , a jednak słyszałam.
-Piotrek ona naprawdę umiera -powiedział Igła
-Ale stary ,co ja mogę ,mam się z nią spotykać za plecami Alicji ?
-Przecież i ja i ty wiemy ,że jakby Ola powiedziała Ci prawdę to byś z nią jeszcze pewnie był?
-Takie pieprzone gdybanie ? Gdybym z nią był ,to nie dowiedziałbym się czym jest pierdolona prawdziwa miłość ,kurwa Krzysiek , jestem tylko jebanym facetem nie wiem co mam robić wiem ,że  muszę być z Alą ale wiem i to ,że muszę być przy Oli.
-Cichy nie wiem co mam ci powiedzieć ,musisz to wszystko przemyśleć, ja tylko mówię ,że nie ma dnia jak u niej jestem ,żeby nie wspominała o tobie o jakiś waszych historiach czy nie wiem jak to było na wakacjach w Mrągowie.-gdy słyszałam tą rozmowę osunęłam się na podłogę i zaczęłam płakać wiedziałam ,że będzie lepiej jak wyjadę ,jak zniknę z życia Piotrkowi i pozwolę mu być z Olą. Siedziałam tak jeszcze chwilkę po czym weszłam pod prysznic tam krople wody mieszały się ze łzami. Nagle do drzwi dobijał się Krzysiu bo się dziecku siusiu chciało ,owinęłam się w ręcznik wyszłam do kuchni się napić ,wiedziałam że muszę być silna. I byłam. Po chwili w kuchni zjawił się Piotrek złapał mnie za biodra ,chciał pocałować ,ale wywinęłam się mu ,nie szedł za mną zauważył ,że widocznie nie mam humoru na takie ekscesy. Noc spędziliśmy razem ale osobno i dobrze, nie umiem mu odmawiać (nie chodzi to o seks) ale zaczął by całować i nie umiałabym odejść. W nocy 
nie spałam zauważyłam ,że Piotrek i reszta już śpi więc wstałam i spakowałam prawie wszystko poszłam do łazienki ubrałam się po mnie pozostał tylko list.

Piotrek!
Ja już nie mogę dłużej, musimy się rozstać jest to dla mnie bardzo trudne ,ale wiem ,że tak będzie lepiej. Powinieneś być zawsze z Olą ,to ją kochasz ,ze mną wiążesz miłe wspomnienia a ja z Tobą ,bo kocham Cię jak nikogo innego na świecie.Wiem jednak ,że nie możemy być razem.Ola cię potrzebuje. Po mnie zostanie tylko list ,zapomnij o mnie wymaż z pamięci wszystko dla ciebie będzie lepiej jakbyś uznał ,że byłam wytworem tylko twojej wyobraźni. Wszystko związane z mieszkaniem zostawiam na blacie w kuchni jest do waszej dyspozycji.
~~Alicja

Napisałam to i weszłam do sypialni ,zrobiłam mu zdjęcie musiałam ,weszłam do garderoby wzięłam jedną jego klubową koszulkę musiałam ,nie wytrzymałabym ,pocałowałam go w czoło a ten tylko uśmiechnął się przez sen łzy zaczęły się pojawiać mi w oczach wiedziałam ,że na mnie już czas, wyszłam z mieszkania i udałam się taksówką w stronę lotniska a tam tylko kierunek był jeden -Dania.





_________________________________________________________________________________Wprowadziłam wcześniej już zapowiedzianą bohaterkę ,namieszałam troszkę w wątku głównym a nadal mi się nie podoba ,nie wiem co ze mną jest . No nic zapraszam do KOMENTOWANIA <3 Pozdrawiam Annie